01 Maj Prawie 100 tys. Polaków zarejestrowało się na wybory w Londynie

Dział: Aktualności Czytany 3208 razy Komentarze 1 Komentarze
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Big Ben Big Ben Fot. Freeimages.com

Z danych udostępnionych przez 30 spośród 32 gmin Londynu wynika, że jak dotąd na liście wyborców jest 95 592 Polaków. Wciąż brakuje danych z gmin Croydon i Barnet, ale zakładając, że liczba zarejestrowanych wyborców będzie na tym samym poziomie, co w poprzednich wyborach samorządowych w 2010 r. (łącznie 8 tys.), daje to wynik ok. 104 tys. Termin rejestracji upływa 6 maja.

10 gmin udostępniło dane dotyczące rejestracji Polaków w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wymaga to dodatkowego potwierdzenia, ponieważ teoretycznie Polacy mogliby głosować na polskich kandydatów w konsulacie lub w Polsce ze względu na to, że w naszym kraju wybory europejskie odbywają się później (25 maja).

Ok. 20 proc. Polaków, którzy zarejestrowali się jako wyborcy w wyborach lokalnych, zamierza zagłosować na kandydatów brytyjskich w wyborach do PE. Na Wielką Brytanię przypada 73 deputowanych do PE, w tym ośmiu na Londyn.

Polscy imigranci w Londynie znacznie mniej interesują się wyborami do Parlamentu Europejskiego niż odbywającymi się tego samego dnia, 22 maja, wyborami do władz samorządowych - powiedzieli PAP polscy kandydaci na radnych.

"Wielu Polaków nie odróżnia wyborów lokalnych w Anglii od wyborów do PE. Te drugie wzbudzają małe zainteresowanie. Polacy wciąż niewystarczająco orientują się w niuansach brytyjskiej polityki i na ogół nie utożsamiają się z taką czy inną brytyjską partią polityczną" – powiedział PAP Jarek Kalinowski, kandydat na radnego w okręgu Feltham North w gminie Hounslow w zachodnim Londynie.

Do wyborów lokalnych w jego okręgu zarejestrowało się ok. 300 Polaków, co Kalinowski ocenia na ok. 50 proc. ogółu uprawnionych do głosowania naszych rodaków.

"Nie wszystkie sprawy nurtujące Polaków, np. rosnąca liczba włamań, leżą w gestii lokalnego samorządu, ale niektórzy interesują się, na co idzie ich podatek samorządowy i czy to, co władze lokalne robią dla środowiska, w którym mieszkają, uzasadnia jego wysokość. Wybory do PE budzą mniejsze zainteresowanie" – mówi.

"Pozytywny stosunek Polaków do wyborów lokalnych świadczy o ich zadomowieniu (w Wielkiej Brytanii - PAP) i o tym, że czują się gospodarzami swojej dzielnicy, że zamiast siedzieć i narzekać wolą działać. Brak im polskiego głosu w sprawach, które Polaków dotyczą" – tłumaczy Kalinowski.

Inny Polak, kandydujący na radnego w okręgu Feltham West Patryk Maliński, podziela opinię, że polscy wyborcy są dużo mniej zainteresowani wyborami do PE niż lokalnymi. Wskazuje jednak, że na obecnym etapie trudno przesądzać, ilu z nich pójdzie zagłosować, ponieważ kampania wyborcza do europarlamentu jeszcze się nie rozkręciła.

"80-90 proc. zarejestrowanych Polaków (400-450 osób) cieszy się, że wyłonili się polscy kandydaci, i zamierza głosować. Myślą sobie, że jeśli będzie polski radny, to będzie wiadomo, do kogo się zwrócić. Wielu nie ma skrystalizowanych poglądów politycznych, ale interesują się, co dzieje się w gminie, w której mieszkają. Główna sprawa: mamy brudne ulice" – przyznał Maliński w rozmowie z PAP.

W Feltham West na radną z ramienia Partii Konserwatywnej kandyduje także Agnieszka Lipka.

Ogółem w wyborach lokalnych na radnych startuje ok. 10 Polaków z różnych partii, w tym jeden z eurosceptycznej partii UKIP – bankier z City Przemek Skwirczyński. W wywiadzie dla "The Independent" zaprzeczył, jakoby UKIP była partią ksenofobiczną.

1 Komentarze

  • Madritta
     
    Link do komentarza Write on: poniedziałek, 12 maj 2014 napisane przez Madritta

    ciekawe ilu faktucznie pojdzie glosowac

Skomentuj

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone komentarze.

Patroni Medialni

cooltura.pngdziennik.pngemito-logo.pnggoniec.jpggoniec.pnglondynek.pngmojawypa.pngnowyczas.pngpanorama.pngpexpress.pngprl24.pngsheffield.jpg