Idziemy Na Wybory - Artykuły filtrowane wg daty: kwiecień 2014
Write on środa, 30 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Ambasada RP w Londynie opublikowała na swojej stronie listę obwodów głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego na terenie okręgu konsularnego urzędu konsularnego w Londynie.

Obwód 154: Londyn I, Ambasada RP w Londynie, 47 Portland Place, London W1B 1JH (siedziba dostosowana do potrzeb wyborców niepełnosprawnych)

Obwód 155: Londyn II,Wydz. Konsularny Ambasady RP w Londynie, 73 New Cavendish Street, London W1W 6LS

Obwód 156: Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny, 238-246 King Street, London W6 0RF (siedziba dostosowana do potrzeb wyborców niepełnosprawnych)

Obwód 157: Klub Orła Białego, Hamilton House 211, Balham High Road London SW17 7BQ

Obwód 158: Windsor Hall, Ealing, London W5 5PD

Obwód 159: Southampton, Polski Klub, 507 Portswood Road, Southampton SO17 2TH

Obwód 160: Birmingham, Klub Polski Millenium House, Bordesley Street, Birmingham B5 5 PH

Obwód 161: Bristol, Dom Kombatanta SPK, 50 St. Paul’s Road, Cliffton BS8 1LP

Obwód 162: Somerset, St. George’s Catholic School, The Mount, Taunton, Somerset, TA1 3NR (siedziba dostosowana do potrzeb wyborców niepełnosprawnych)

Przeczytaj pełną informację na stronie Ambasady RP w Londynie

 

Write on środa, 30 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Walka z unijnym bezrobociem, utworzenie unii energetycznej oraz poprawienie wizerunku Unii na świecie to zdaniem b. premiera Luksemburga i kandydata EPP na szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera najważniejsze priorytety stojące przed nową Komisją Europejską.

PAP: Jakie największe wyzwania stoją przed Unią Europejską w tym nowym rozdaniu po wyborach do Parlamentu Europejskiego?

Jean-Claude Juncker: Sądzę, że priorytetem numer jeden będą miejsca pracy. Musimy jasno powiedzieć, że z jednej strony musimy zająć się konsolidacją fiskalną, która jest sprawą nadrzędną, ale z drugiej strony musimy wdrażać - tak jak to robimy - wraz z konsolidacją fiskalną strategię wzrostu, na którą składają się m.in. konkurencyjność i reorganizacja przemysłowego krajobrazu Unii Europejskiej. To te elementy razem wzięte stanowią jądro strategii następnej Komisji.

PAP: Jakie będą Pana priorytety jako szefa KE?

J.C.J.: Oprócz wzrostu gospodarczego i stworzenia nowych miejsc pracy, tak jak powiedziałem, niezmiernie ważna jest także unia energetyczna. Musimy zwiększyć konkurencyjność europejskiej gospodarki w porównaniu z konkurencyjnością innych regionów świata. Musimy także umocnić obronność Europy i poprawić międzynarodowy wizerunek oraz postrzeganie Unii Europejskiej, zwłaszcza w dziedzinie jej polityki zagranicznej tzn. w tym jej aspekcie, w jakim jest ona koordynowana z Radą Bezpieczeństwa ONZ i z instytucjami Bretton Woods. Musimy włożyć wiele starań w to, by mówić jednym głosem.

PAP: Co dalej z pomysłem utworzenie budżetu strefy euro (eurozone capacity)? Czy powinien on być dalej forsowany?

J.C.J.: uważam, że zważywszy na nasze ostatnie doświadczenia, do pewnego stopnia potrzebujemy jakiejś eurozone capacity, tak abyśmy mogli znieść pewne sytuacje kryzysowe, które z dużą łatwością mogą się ponownie przydarzyć. Chciałbym więc, abyśmy z innymi członkami strefy euro rozpoczęli głębsze przemyślenia na ten temat.

PAP: Co Pan sądzi o debacie toczącej się w Europie na temat swobody przepływu osób i pracowników?

J.C.J.: Swoboda przemieszczania się pracowników to jedna z podstawowych reguł wewnętrznego rynku (UE), była to jedna z podstawowych zasad zawartych w traktatach rzymskich jeszcze w latach 50. i nie ma powodu, by ograniczać korzyści płynące ze swobodnego przepływu ludzi we wszystkich krajach UE. Nie podoba mi się debata, która toczy się teraz w Niemczech i innych krajach UE. Jeśli złe zachowania, jak te w Niemczech, pojawiają się w wielu miejscach, to są liczne metody walki z tymi nadużyciami i Unia Europejska nie musi zmieniać swoich przepisów.

PAP: Czy uważa Pan, że kraje Unii Europejskiej uszanują wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego, nominując Pana na szefa Komisji Europejskiej, gdy wygra EPP? Ostatnie wypowiedzi Hermana Van Rompuya zdają się wskazywać, że tak niekoniecznie może się stać?

J.C.J.: Nie zrozumiałem niedawnych uwag przewodniczącego Rady Europejskiej w ten sposób. Jest pewne, że po przyjęciu przez wszystkie 28 państw traktatu lizbońskiego i wziąwszy pod uwagę intencje wyrażone przez politycznych liderów Europy, ten, kto wygra wybory, będzie miał prawo zaproponować, kto ma zostać szefem Komisji. Jeśli więc EPP wygra wybory, to powinno być rzeczą pewną i jasną, że obietnice, które złożyliśmy europejskim wyborcom, zostaną dotrzymane. Jeśli Rade Europejska nie zechce respektować wyników, to spowoduje to konflikt między instytucjami - między Parlamentem Europejskim a Radą Europejską i dołożyłoby to jeszcze jeden kryzys demokratycznych (instytucji) do i tak już istniejącego deficytu demokracji. Sądzę więc, że rządy uszanują zasady, które same przyjęły w ramach traktatu.

PAP: Czy przyjąłby Pan ofertę szefa Rady Europejskiej?

J.C.J.: Prowadzę kampanię na stanowisko szefa Komisji Europejskiej, daleki więc jestem od myślenia o alternatywach, bo nie będzie alternatyw, tu nie ma innych opcji, chcę być szefem Komisji.

Rozmawiał Andrzej Gajcy (PAP)

Write on środa, 30 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

W związku z licznymi pytaniami wyborców, dotyczącymi wydawania zaświadczeń o prawie do głosowania Państwowa Komisja Wyborcza informuje o możliwości ich uzyskania.

Wyborca, który zamierza zmienić miejsce pobytu przed dniem wyborów może otrzymać zaświadczenie o prawie do głosowania. Z zaświadczeniem takim można głosować w dowolnym obwodzie głosowania w kraju, za granicą lub na polskim statku morskim.

Wniosek o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania składa się w urzędzie gminy właściwej dla miejsca zamieszkania, najpóźniej do dnia 23 maja 2014 r. Może on zostać złożony pisemnie, telefaksem lub w formie elektronicznej. Zaświadczenie o prawie do głosowania wyborca odbiera za pokwitowaniem osobiście albo przez upoważnioną pisemnie osobę.

Wyborca, któremu wydano zaświadczenie o prawie do głosowania zostanie z urzędu skreślony ze spisu wyborców w miejscu stałego zamieszkania.

Należy zwrócić szczególną uwagę, aby nie utracić zaświadczenia o prawie do głosowania. W przypadku jego utraty, niezależnie od przyczyny, nie będzie możliwe otrzymanie kolejnego zaświadczenia, ani wzięcie udziału w głosowaniu w obwodzie właściwym dla w miejsca stałego zamieszkania.

Więcej informacji: www.info.pkw.gov.pl

Write on środa, 30 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Eurosceptyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Nigela Farage'a może wygrać majowe wybory do Parlamentu Europejskiego, zabierając wyborców zarówno konserwatystom jak i laburzystom. Według ostatniego sondażu YouGov ma 31 proc. poparcia.

29 proc. wyborców ankietowanych przez YouGov w sondażu dla ostatniego "Sunday Timesa" deklaruje poparcie dla Partii Pracy, 19 proc. dla konserwatystów, a 9 proc. dla liberalnych demokratów.

Sondaż innego ośrodka, IPPR, sugeruje, że laburzyści wyprzedzają UKIP tylko o 1 pkt procentowy (30 proc. do 29 proc.).

"Niemal cała polityczna dyskusja w brytyjskiej kampanii wyborczej do PE koncentruje się na tym, ile głosów zdobędzie UKIP. Trzecie miejsce rządzącej Partii Konserwatywnej na ogół uważane jest za przesądzone" – powiedział PAP Wiktor Moszczyński, znawca problematyki brytyjskiej, autor książki "Polak Londyńczyk".

"W odróżnieniu od wyborów ogólnokrajowych, wyborów do Parlamentu Europejskiego nie traktuje się w W. Brytanii zbyt poważnie. Wyborcy wiedzą, że mogą głosować na UKIP, by dać wyraz niezadowoleniu z obecnej klasy politycznej, ale nie będzie to oznaczać, że UKIP dojdzie do władzy" – wyjaśnia.

Weteran torysów lord Tebbit, były przewodniczący partii, sądzi, że na jego ugrupowaniu wciąż mści się często cytowana wypowiedź Davida Camerona sprzed kilku lat, w której nazwał UKIP partią "narwańców, pomyleńców i ludzi o ukrytych poglądach rasistowskich". UKIP ma sympatyków na prawym skrzydle konserwatystów, co utrudnia Cameronowi egzekwowanie partyjnej spójności i dyscypliny.

W ocenie niektórych komentatorów, przedstawiając się jako partia patriotyczna, UKIP zapewnił sobie poparcie konserwatywnych wyborców z klasy średniej i obecnie sięga po rozczarowanych wyborców Partii Pracy z klasy robotniczej w północnej Anglii, gdzie tradycyjnie laburzyści są silni. Nadzorujący przegląd polityki laburzystów Jon Cruddas przyznał, że UKIP może być dla jego partii zagrożeniem.

Sondaże opinii sugerują, że głośne ostatnio rewelacje stawiające polityków tej partii w złym świetle nie szkodzą jej w widoczny sposób. Od czasu do czasu Farage musi jednak odcinać się od aktywistów swojej partii. Ostatnio zawiesił jednego z nich, Andre Lampitta, który powiedział, że lider Partii Pracy Ed Miliband nie jest Brytyjczykiem, lecz Polakiem (pochodzi z rodziny żydowskiej - dziadek wyemigrował z Polski do Belgii, a ojciec z Belgii do W. Brytanii; zaś matka w czasie II wojny światowej, jako żydowskie dziecko była ukrywana w polskim klasztorze – PAP).

"Farage traktowany jest jak element politycznego folkloru, uważany jest za łobuziaka, ale się go toleruje i uchodzi mu więcej niż innym. Prasa patrzy na niego przez palce, ale w życiu politycznym może sporo namieszać" – obawia się Moszczyński.

Największe partie polityczne zapowiedziały utworzenie w najbliższych dniach wspólnego forum z zadaniem demaskowania UKIP-u, jako partii "eurorasistowskiej", czyli demonizującej imigrantów, ostatnio głównie z Rumunii i Bułgarii.

Zdaniem byłej szefowej MSW w poprzednim rządzie Partii Pracy, Jacqui Smith, przypinanie UKIP-owi etykietki partii rasistowskiej może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych, ponieważ wyborcy mogą uznać, że polityczny establishment gra z nim nieczysto. Moszczyński jest zdania, że skutkiem wyborczego sukcesu UKIP-u może być radykalizacja partii głównego nurtu. "Niepokoić się mogą też proeuropejscy Szkoci, którzy we wrześniu będą głosować w referendum niepodległościowym" – tłumaczy. (PAP)

Write on wtorek, 29 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Ministerstwo Spraw Zagranicznych udostępniło aplikację, dzięki której Polacy mieszkający za granica mogą rejestrować się na liście wyborców i głosować na polskich kandydatów. Formularz jest dostępny na stronie: https://ewybory.msz.gov.pl Rejestracja trwa do 22 maja. 

Aby umożliwić obywatelom RP przebywającym za granicą głosowanie w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego, podobnie jak w latach ubiegłych, Minister Spraw Zagranicznych w drodze rozporządzenia utworzył 176 obwodów głosowania w 88 krajach na świecie. W efekcie – w każdym okręgu konsularnym na świecie będzie zapewniona możliwość oddania głosu w co najmniej jednej komisji wyborczej.

Pełna lista obwodów głosowania w nadchodzących wyborach znajduje się w załączniku nr 1 do Rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z 16 kwietnia 2014 r., w sprawie utworzenia obwodów głosowania wyborach do Parlamentu Europejskiego w Rzeczypospolitej Polskiej dla obywateli polskich przebywających za granicą i dostępna jest TUTAJ

W większości krajów, głosowanie odbędzie się, tak jak w Polsce, 25 maja 2014 r. (niedziela) w godz. 7.00–21.00 czasu lokalnego. W obwodach, w których głosowanie zakończyć by się miało w dniu następnym po dniu głosowania w Polsce, odbędzie się ono dzień wcześniej, tj. 24 maja (art. 39 § 6 k.w.).

Aby zagłosować w wyborach do PE przeprowadzanych za granicą, każdy wyborca musi uprzednio zarejestrować się w spisie wyborców w obwodzie głosowania właściwym dla miejsca jego pobytu w dniu głosowania. Najwygodniejszym sposobem dokonania rejestracji jest skorzystanie z uruchomionej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych internetowej aplikacji e-wybory, która w prosty sposób umożliwia dopisanie się do spisu wyborców w wybranym okręgu konsularnym. W powyższy sposób będzie można zarejestrować się do trzeciego dnia przed dniem wyborów, tj. do 22 maja 2014 r.

Ustawa - kodeks wyborczy przewiduje też, dla wyborców głosujących w obwodach głosowania za granicą, możliwość korespondencyjnego oddania głosu. Wyborcy, chcący skorzystać z tej formy głosowania, muszą zgłosić to podczas rejestracji, w terminie do 12 maja br., podając adres, na który konsul prześle im pakiet wyborczy. Adres ten musi znajdować się w obrębie obwodu głosowania, w którym dokonano rejestracji.

Wyborcy, zmieniający miejsce pobytu przed dniem wyborów, mogą oddać głos w dowolnej komisji wyborczej w kraju i za granicą na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania. Takie zaświadczenie można uzyskać przed wyjazdem we właściwym Urzędzie Gminy lub – w przypadku osób zamieszkałych za granicą – od właściwego terytorialnie konsula. Zaświadczenie wydaje się na pisemny wniosek wyborcy, który można złożyć najpóźniej w drugim dniu przed dniem głosowania, tj., do dnia 23 maja br.

Więcej informacji na temat wyborów do Parlamentu Europejskiego można znaleźć na stronie Państwowej Komisji Wyborczej

Write on poniedziałek, 28 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Polacy przebywający podczas eurowyborów za granicą będą mogli zagłosować w jednym ze 176 obwodów głosowania utworzonych poza granicami Polski. Głos za granicą po raz pierwszy w wyborach do PE można także oddać korespondencyjnie.

Eurowybory odbędą się 25 maja. Głosujący za granicą Polacy będą wybierali kandydatów z okręgu warszawskiego (obejmującego Warszawę i okoliczne powiaty).

MSZ tworzy obwody głosowania tam, gdzie są polskie placówki dyplomatyczno-konsularne, a także w razie potrzeb w miejscach dużych skupisk Polaków i Polonii.

Przykładowo w Wielkiej Brytanii będzie można oddać głos w 19 lokalach wyborczych, w USA - 11, w Niemczech - 8, w Hiszpanii - 7. Głosować będzie można także m.in. w Korei Północnej, Wietnamie, Kuwejcie, Mieście Tajpej, a także w dwóch obwodach w Afganistanie, gdzie przebywają polscy żołnierze.

Głosowanie w niektórych obwodach ze względu na różnicę czasu odbędzie się w sobotę, 24 maja; godziny głosowania ustalają placówki.

Aby wrzucić głos do urny w lokalu wyborczym za granicą, trzeba zawiadomić o tym odpowiedniego konsula do 22 maja (czwartek). We wniosku trzeba podać: imię, nazwisko, imię ojca, datę urodzenia, numer PESEL (w przypadku obywatela UE numer paszportu lub innego dokumentu tożsamości), adres zamieszkania lub pobytu za granicą, adres zamieszkania w kraju (w przypadku przebywających za granicą czasowo), numer ważnego paszportu, miejsce i datę jego wydania. W przypadku państw, w których dowód osobisty wystarcza do przekroczenia granicy, można podać numer dowodu osobistego. Wniosek można złożyć ustnie, pisemnie, telefonicznie, telegraficznie, telefaksem lub elektronicznie.

W dowolnym miejscu w kraju i za granicą będą mogli natomiast głosować ci wyborcy, którzy do 23 maja (piątek) w swoim urzędzie gminy (tam jest się ujętym w spisie wyborców) odbiorą w tej sprawie zaświadczenie.

Po raz pierwszy w wyborach do PE za granicą można zagłosować korespondencyjnie - to ułatwienie dla tych wyborców, którzy mieszkają z dala od dużych skupisk Polaków.

Wnioski ws. głosowania korespondencyjnego trzeba składać odpowiedniemu konsulowi do 12 maja (poniedziałek) - nie wszystkie obwody za granicą zostały wyznaczone do głosowania korespondencyjnego za granicą.

Wyborca otrzyma pocztą pakiet wyborczy, w skład którego wchodzi formularz oświadczenia o osobistym i tajnym oddaniu głosu, karta do głosowania oraz koperta do odesłania pakietu. Pakiet należy odesłać w takim terminie, aby karta głosowania dotarła do komisji wyborczej najpóźniej w dniu wyborów.

Za granicą będzie można oddać głos w 176 obwodach (to mniej niż w 2009 r. - wówczas tych obwodów było 189). "MSZ przewiduje większe zainteresowanie wyborców głosowaniem korespondencyjnym. Stąd, zdaniem MSZ, nie ma potrzeby tworzenia tylu obwodów, co poprzednio" - tłumaczył sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki.

Obwody za granicą tworzy minister spraw zagranicznych po zasięgnięciu opinii PKW. (PAP)

Write on czwartek, 24 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Organizacja Polish Professionals in London zorganizowała wczoraj debatę, w której wzięli udział mający polskie pochodzenie kandydaci do rad lokalnych w brytyjskiej stolicy.

Gospodarzem spotkania, które odbyło się w należącym do parlamentu budynku Portcullis House, był poseł Daniel Kawczynski, a wydarzenie zorganizowała Grupa Polityczna Polskich Profesjonalistów w Londynie, której przewodzi Jerzy Byczyński.

"Wielka Brytania, Unia Europejska a kwestia polska - co czeka polską mniejszość?" - brzmiał temat dyskusji, w której uczestniczyło trzech kandydatów startujących w najbliższych wyborach do rad lokalnych w Londynie. Wśród nich byli: radna Joanna Dąbrowska (Partia Konserwatywna, okręg Ealing Common), radny Stefan Kasprzyk (Liberalni Demokraci, okręg Islington) oraz Ella Vine (Partia Pracy).

"Ostatnio mamy do czynienia z wieloma populistycznymi hasłami, szerzonymi przez brytyjskich polityków. Polaków oskarża się o nadużycia systemu socjalnego, niewiele wspominając przy tym o naszym wkładzie w brytyjską gospodarkę. Co możemy zrobić, aby to zmienić?" - pytał na wstępie Jerzy Byczyński, oddając głos kandydatom.

Stefan Kasprzyk zwrócił uwagę, że o imigracji mówi się na Wyspach głównie w kontekście przyjezdnych z krajów Unii Europejskiej, podczas gdy w rzeczywistości stanowią oni zaledwie 18 proc. całej grupy imigrantów w Wielkiej Brytanii.

debata

Joanna Dąbrowska zauważyła natomiast, że Zjednoczone Królestwo to wyspa, przez co charakter gospodarki państwa jest nieco inny niż krajów na kontynencie. "Musimy chronić naszych granic pod wieloma względami. Nikt nie chce wspierać tych, którzy nie mają żadnego wkładu w życie tutejszego społeczeństwa i nie chcą się integrować. Dlatego Polacy muszą wmieszać się w tłum, a nie oddzielać od innych. Jak się nie integrujesz, to nikt ciebie nie zna, a tym samym nie może polubić" - podkreśliła radna.

O zmieniających się nastrojach przedwyborczych mówiła z kolei Ella Vine. "Wielu wyborców, z którymi ostatnio rozmawiałam, przyznało, że przez całe lata głosowali na konserwatystów, ale teraz chcą oddać głos na Ukip. To dla nas bardzo niebezpieczne" - podkreśliła kandydatka na radną, znana dotychczas głównie jako szefowa fundacji "Help for Poles in the UK".

Gorącym apelem do Polaków debatę zakończył radny Kasprzyk. "Nieważne, jakie są wasze polityczne sympatie; ważne, aby w tych wyborach oddać głos. Dlatego idźcie i po prostu zagłosujcie!" - nawoływał przedstawiciel Liberalnych Demokratów.

Źródło: londynek.net

Write on czwartek, 24 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

W Wielkiej Brytanii w wyborach do PE i organizowanych równolegle wyborach lokalnych Polacy są potencjalną siłą polityczną, ale na ogół czekają, by brytyjskie partie pierwsze do nich wyszły – ocenia Jakub Krupa, koordynator akcji "Głosuj! Jesteś u siebie".

W rozmowie zauważa, że Polacy na Wyspach są "dużym elektoratem do zagospodarowania", zarówno dla brytyjskich partii politycznych, jak i animatorów polskiego lobby. - Chcą głosować, ale nie wiedzą jak i w związku z tym będą się wahać – mówi Krupa

Zauważa: "Polacy tradycyjnie głosujący na konserwatystów, kojarząc tę partię z prawicą i antykomunizmem, tym razem pokazują im żółtą kartkę. Mówią sobie: »Zawsze myśleliśmy, że możemy się z nimi dogadać, a tu Cameron zrobił nam taki numer«". Chodzi o wypowiedź brytyjskiego premiera Davida Camerona o tym, że Polacy nadużywają zapomogi rodzinnej, bo wielu z nich pobiera ją na dzieci w Polsce.

Z sondażu wśród Polaków na Wyspach opublikowanego na stronach Polish City Club wynika, że ok. 50 proc. spośród 550 ankietowanych ma zamiar głosować 22 maja w wyborach do Parlamentu Europejskiego i nieznacznie mniej w wyborach lokalnych. W stosunku do poprzednich wyborów do PE z 2009 r., w których głosowało niespełna kilkanaście tysięcy Polaków, jest to "liczba fantastyczna" – mówi Krupa.

- To szczególnie ważne w świetle dużej liczby Polaków deklarujących zamiar pozostania w W. Brytanii na stałe (72 proc.), zainteresowanych naturalizacją (40 proc.) i rozważających zamiar włączenia się w pracę społeczną dla lokalnych organizacji charytatywnych (60 proc.) - tłumaczy działacz.

Krupa zwraca uwagę, że sondaż jest reprezentatywny dla postaw Polaków w Wielkiej Brytanii. Objął kobiety i mężczyzn (w proporcji 57 proc. do 43 proc.), różne grupy wiekowe oraz Polaków w całej Wielkiej Brytanii (z czego ok. 40 proc. z Londynu i 60 proc. z innych rejonów, co faktycznie odzwierciedla zasięg geograficzny imigracji).

- Do liczby 50 proc. zdecydowanych na wzięcie udziału w głosowaniu należy podchodzić z pewnym dystansem, ale trzeba zrobić wszystko, by rzeczywiście tak się stało. Ważne nie jest to, by Polacy zagłosowali jednym głosem, lecz to, by głosując zaznaczyli swoją obecność – argumentuje Krupa.

Według niego Polacy "zdecydowanie oczekują, że ktoś (spośród brytyjskich polityków – PAP) do nich wyjdzie i powie:»Słuchajcie, rozumiemy wasze problemy, chcemy z wami rozmawiać«. Tymczasem mamy do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym – jeśli Polacy będą zamknięci w sobie, to dla brytyjskich polityków będą niewiadomą poza zasięgiem ich politycznych radarów – wyjaśnia Krupa.

Z kolei zdaniem dr. Michała Garapicha z wydziału nauk społecznych uniwersytetu w Roehampton w południowo-zachodnim Londynie sondaże takie jak ten przeprowadzony przez Polish City Club przy udziale ośrodka badania opinii Ipsos warte są uwagi, ponieważ "wykrywają tendencje".

W ocenie Garapicha adekwatny jest wynik sondażu mówiący o 72 procentach Polaków deklarujących zamiar pozostania na stałe w Wielkiej Brytanii. Reszta imigrantów "żyje na dwie nogi między Polską a Anglią" - zaznacza badacz.

Z faktu, że 60 proc. respondentów gotowych jest włączyć się w wolontariat, a 40 proc. chce się naturalizować, Garapich wyprowadza wniosek, że Polacy się zadomawiają i mają za sobą pierwszy, trudny okres przystosowania się do życia w obcym kraju.

- Na pewno jakieś zainteresowanie wyborami do PE i lokalnymi wśród Polaków występuje. Kilku Polaków ubiega się o mandat w wyborach do rad dzielnicowych, bardzo aktywne w namawianiu do udziału w wyborach są brytyjskie związki zawodowe. Wybory są także sposobem na to, by Polacy mający polityczne ambicje dali się poznać – ocenia.

- Niechętne wypowiedzi czołowych brytyjskich polityków przeciwko imigrantom dały argument politycznie aktywnym Polakom na rzecz szerszej politycznej mobilizacji rodaków. Niewątpliwie ważne jest to, by Polacy mieli jak największe doświadczenie tutejszych mechanizmów politycznych – mówi Garapich.

Zaznacza, że Polacy w Wielkiej Brytanii nie tylko mają poglądy polityczne "od prawa do lewa", ale także rozwarstwiają się społecznie i materialnie. Stąd mówienie o "społeczności polskiej" jako takiej nie ma według niego większego sensu.

Write on środa, 23 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Eurosceptyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) rozpoczęła we wtorek kampanię przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, ostrzegając Brytyjczyków przed imigrantami. Założenia kampanii od razu skrytykowała Komisja Europejska.

Hasło na billboardach woła: "Oni przybywają, żeby zabrać wasze miejsca pracy". "Oni", to przybysze z innych krajów Unii Europejskiej, którzy mają prawo mieszkać i pracować w Wielkiej Brytanii.

Na jednym z billboardów widać żebrzącego robotnika budowlanego i napis: "Polityka UE w działaniu". Inny billboard obwieszcza, że 26 milionów ludzi w Europie szuka pracy i pyta: "I na czyje miejsca pracy oni czyhają?"

Przywódca UKIP Nigel Farage twierdzi, że te billboardy są "demaskatorskim odzwierciedleniem rzeczywistości". Inni mówią o próbie siania paniki i o ksenofobii.

Rzecznik Komisji Europejskiej Jonathan Todd zarzucił we wtorek brytyjskim eurosceptykom sugerowanie, że "26 milionów bezrobotnych wedrze się do Zjednoczonego Królestwa, żeby dostać pracę". Komisja Europejska wezwała wszystkich polityków, żeby trzymali się faktów.

Laburzystowski deputowany Mike Gapes oskarżył UKIP o prowadzenie "kampanii obliczonej na wywoływaniu strachu przed imigrantami, niechęci i nienawiści".

Liczba mieszkających w Wielkiej Brytanii obywateli innych krajów Unii Europejskiej wynosi ok. 2 milionów; jest niewiele większa niż liczba Brytyjczyków w innych krajach UE. UKIP ma skłonność do pomijania tego faktu - zwraca uwagę agencja Associated Press.

UKIP chciałaby wyprowadzić Wielką Brytanię z UE i jej przesłanie trafia do coraz większej rzeszy Brytyjczyków, rozczarowanych do partii głównego nurtu.

UKIP nie jest reprezentowana w Izbie Gmin. Ma nadzieję na przełom w wyborach 22 maja do Parlamentu Europejskiego, gdzie zajmuje obecnie siedem z 73 brytyjskich miejsc. Niektóre sondaże wskazują, że eurosceptycy mogą zdobyć w tych wyborach więcej głosów niż jakakolwiek inna brytyjska partia.

Matthew Goodwin, politolog z Uniwersytetu Nottingham, wskazuje, że billboardy UKIP są adresowane do głównych zwolenników tej partii - "porzuconych" wyborców, którzy ucierpieli z powodu recesji i polityki oszczędnościowej po kryzysie finansowym z 2008 roku. Jego zdaniem zaniepokojona powinna być zwłaszcza Partia Pracy. "UKIP pozyskuje borykających się z kłopotami finansowymi, nastawionych pesymistycznie wyborców z klasy robotniczej, którzy powinni wspierać tradycyjnego obrońcę równości i redystrybucji, tzn. laburzystów" - powiedział Goodwin.

Write on wtorek, 22 kwiecień 2014 Dział: Aktualności

Brytyjscy politycy coraz bardziej dostrzegają znaczenie polskiego elektoratu w zbliżających się wyborach. Polski jest drugim językiem w Wielkiej Brytanii, a Polacy są, zaraz po mieszkańcach Indii, drugą pod względem liczebności nacją na Wyspach. Apel o udział w wyborach skierowała specjalnie do Polaków, ubiegająca się o reelekcję europosłanka Sarah Ludford z Londynu.

W liście przesłanym do poslkich mediów posłanka zachęca do głosowania i przypomina najważniejsze zasady: „Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się pod koniec maja, w Wielkiej Brytanii mianowicie 22 maja 2014. W obecnej sytuacji politycznej głosowanie w tych wyborach jest bardzo ważne. (...) Aby głosować, należy podjąć trzy kroki.

Po pierwsze, jeżeli Państwo jeszcze nie jesteście zarejestrowani w lokalnym rejestrze wyborczym, proszę Państwa o wypełnienie tego dokumentu: https://www.aboutmyvote.co.uk/register_to_vote/electoral_registration_applica.aspx. To też umożliwi Państwu głosowanie w wyborach do lokalnego urzędu tego samego dnia.  

Po drugie, należy wypełnić dokument rejestracyjny na wybory europejskie, EU voter registration form, który jest dostępny pod tym linkiem: http://www.aboutmyvote.co.uk/PDF/6079%20European_Union_Form_lowres.pdf.  

Po trzecie, proszę Państwa o zwrócenie tych dokumentów do Państwa Local Electoral Registration Office, przed 7 maja 2014. Adres można znaleść tutaj, podając swój kod pocztowy:  http://www.aboutmyvote.co.uk.  

Proszę Państwa o zarejestrowanie się przed 6 maja 2014, ponieważ inaczej nie będą Państwo mieli możliwości oddania głosu w czwartek, 22 maja 2014, w wyborach Unii Europejskiej dotyczących Państwa praw oraz Państwa przyszłości w Wielkiej Brytanii." - napisała Sarah Ludford MEP z Londynu.

Patroni Medialni

cooltura.pngdziennik.pngemito-logo.pnggoniec.jpggoniec.pnglondynek.pngmojawypa.pngnowyczas.pngpanorama.pngpexpress.pngprl24.pngsheffield.jpg